wtorek, 14 kwietnia 2015

Pierwsza inspekcja

Pierwsze obloty w tym roku zostały zaobserwowane w moich barciach 10 marca, 22 marca natomiast dokonałem przeglądu wszystkich rodzin. To co mnie cieszy i napawa radością to fakt, że 3 z pośród 5 rodzin które osiadły w moich barciach w zeszłym roku przezimowały! Osypały się pszczoły w dębie i kłodzie na Chylinkach. Rodzina na Wielkim Borze przeżyła mimo ataków kuny, mrozu i wiatru gniazdując w samotnej sośnie na wysokości 7 metrów. Wszystkie rodziny intensywnie noszą pyłek z leszczyn, wierzb i od niedawna z mniszka i kwiatów leśnych, których teraz jest mnóstwo w naszych lasach. Koło życia zaczyna robić kolejny obrót.

Pszczoły w pierwszej kłodzie przy Ścieżce Wilka mimo dużego osypu zdołały przetrwać zimę.  Musiały pójść do zimowli w dużo większej  liczbie niż pozwalały na to warunki, może to cecha genetyczna, w tej kłodzie badania wykazały mieszańca najbardziej zbliżonego fenotypowo do krainki. Warstwa martwych pszczół była gruba na prawie 10 centymetrów. Była to kłoda największa, najbardziej przez sezon zabudowana, z największą liczebnością roju i z której pozyskam jesienią najwięcej miodu - ponad 3 kilogramy. Osyp martwych pszczół, to smutny widok jednak świadomość że rodzina zdołała przeżyć daje wiele satysfakcji. Na pierwszy rzut oka nie widać pszczół, jednak, dalej w głębi barć tętni życie.


Osyp martwych pszczół, to smutny widok jednak świadomość że rodzina zdołała przeżyć daje wiele satysfakcji.

Na pierwszy rzut oka nie widać pszczół, jednak, dalej w głębi barć tętni życie.


 Pszczoły z kłody na Adamowych Łączkach dalej przejawiają silny instynkt obrony swojego gniazda, co przez niektórych poczytywane im jest za agresywność. Przeprowadzenie pierwszej inspekcji w tej rodzinie nie było wcale łatwe, mimo profesjonalnego w tym roku kombinezonu nie unikałem pogryzień.


Pszczoły z kłody na Adamowych Łączkach dalej przejawiają silny instynkt obrony swojego gniazda.

Tak jak wspomniałem we wstępie barć na Wielkim Borze okazała się prawdziwym bohaterem, przetrwała ataki kuny, zimno i wiatr gniazdując w samotnej sośnie na wysokości 7 metrów w miejscu oddalonym od najbliższych pól uprawnych czy siedzib ludzkich o co najmniej 5 km. Same zdane tylko na siebie stawiły czoła wszelkim przeciwnościom losu. Oprócz pszczół wracających obładowanych pyłkiem miłym dla oka był widok świeżych tegorocznych plastrów. 


Barć bohater

Nowe, tegoroczne plastry, znak odradzającego się życia.

Robotnica w pracy

Barć w dębie i kłoda na Chylinkach gdzie pszczołom nie udało się przezimować, zostały oczyszczone i pozostawione otwarte do przewietrzenia, w połowie maja powtórzę zabiegi mające na celu przyciągnięcie nowych roji i przygoda  zacznie się na nowo.  Podsumowując 3 z 5 rodzin przetrwało zimę, więc bilans w przyrodzie mamy dodatni. Rodziny które przetrwały w drugiej połowie maja wypuszczą rujki i polecą zasiedlać na nowo leśne barcie i kłody, których na ten sezon przygotowuje znacznie więcej.