wtorek, 17 września 2013
Wybór drzewa bartnego - część praktyczna
O 8.00 stawiam się u leśniczego w Chylinkach. Oglądamy 3 drzewa w okolicy ścieżki dydaktycznej "Tropem wilka". Wybór pada jednak na dąb, stojący około 1000 m od krańca wsi Głęboki Bród. Rośnie na skraju doliny Czarnej Hańczy, ale rzeki przez drzewa nie widać. Od południa i południowego wschodu rośnie młodniak, po wykonaniu barci pszczoły będą miały swobodne podejście do lądowania.
czwartek, 5 września 2013
Wybór drzewa bartnego
Dobra nowina! Wracamy do Augustowa, przedwczoraj byłem na rozmowie o pracę w Augustowie i dzisiaj dostałem propozycję zatrudnienia! Będę miał więcej czasu na prowadzenie projektu. Dziś również konsultuję się telefonicznie z nadleśniczym, panem Tadeuszem, odnośnie wyboru drzewa do założenia pierwszej barci. Zlokalizowana będzie w okolicy jeziora Chylinki przy ścieżce edukacyjnej "Tropem wilka", wymagania odnośnie drzewa na podstawie dostępnej literatury określam następująco: gatunek: sosna; wiek: ponad 120 lat; pierśnica (średnica na wysokości 1,3 m): powyżej 90 cm; korona: gruszowata; kora: cienka, płytko spękana, gładka co świadczy o cienkiej warstwie bielu. W dawnych czasach w Puszczy Białowieskiej taki rodzaj chwoji, czyli sosny, określano mianem "sosnowata". Na marginesie dodam, że na Polesiu Kijowskim tylko chwoja z barcią była określana mianem sosny. Cechy zewnętrzne: może być ohubiona; wskazane, aby była lekko pochyła w jedną stronę; otoczenie: powinna rosnąć w zwartym kompleksie leśnym lub na skraju lasu. Okolice jeziora Chylinki nadają się według mnie idealnie do zakładania barci, jeśli tylko znajdą się tam odpowiednie drzewa. W okolicy przeważa las sosnowy z licznym starodrzewiem, śródleśne jeziorka ubogacają roślinność leśną o typowo bagienną, w odległości około 1 km przepływa rzeka Czarna Hańcza, a wzdłuż niej rośnie sporo lip i olszyn. Najbliższe łąki znajdują się na Adamowych Łączkach, do których w linii prostej od jeziora jest 1,5 km. Od innych pól uprawnych odległość wynosi więcej niż 3 kilometry. Oględziny wybranych drzew zaplanowane są na 16.09.2013, zakładanie barci na sobotę 21.09.2013.
niedziela, 1 września 2013
Frącki
Wraz z Honoratką wykonujemy daszek do naszej pierwszej kłody, z powierzchni usuwam gwoździe i wykonuję dodatkowe "oko" dla pszczół z prawej strony do otworu bartnego. Wymieniam śniot na deskę zakrywającą całość otworu bartnego i dłużni, która teraz mocowana jest na dębowych kołeczkach wbitych nad i pod otworem bartnym. Przez dodatkowe oko wykonane w spróchniałym sęku przechodzi dębowa deseczka zwężająca otwór, a jednocześnie przechodząca w poprzek otworu bartnego. Dwie dodatkowe żerdzie dębowe znajdują się w górnej części otworu bartnego, w przyszłości mam nadzieję posłużą pszczółkom za podstawę do zakładania plastrów.
sobota, 31 sierpnia 2013
Posejnele - transport kłody
Wracam do Posejneli z przyczepką, przewozimy wykonaną przez nas kłodę do Frącek i ustawiamy nad stromym brzegiem Czarnej Hańczy, pień jest popróchniały i mam obawy co do wciągania go na drzewo, dlatego pierwsza wykonana kłoda będzie ulem kłodowym. Kłodę Pana Sz. przetaczamy do ogrodu i pokrywamy trzcinowym daszkiem. Może jeszcze kilka słów o tej kłodzie, jest to sosna, która w chwili ścięcia miała około 150 lat, spiralnie skręcone pęknięcia na jej powierzchni sugerują, że rosła jako samotne drzewo narażone na działania warunków atmosferycznych. Wycięty stopień po zewnętrznej stronie "pleców" sugeruje, że była wykonana jako barć w żywym drzewie. Od kiedy znajduje się w obejściu pan Piotr nie pamięta, na pewno przed wojną stanowiła już część pasieki. Ule nierozbieralne były traktowane jako archaiczne i przestarzałe na długo przed wybuchem II wojny światowej. Istniał zwyczaj stawiania jednego lub kilku takich uli "dla ozdoby" pasieki - pisze o tym między innymi Stefan Blank-Weissberk w książce "Barcie i kłody w Polsce" wydanej w 1937 roku. Zresztą obecnie w taki sposób traktowane są ule kłodowe na Białorusi.
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Posejnele
Bogatszy o wiedzę przekazaną przez Pana Anatola wracam do Posejneli, aby wykonać swoją pierwszą kłodę bartną. Do pracy zabieram się razem z Pawłem Płońskim. Pień sosnowy jest lekko spróchniały, czarne próchno usuwamy z powierzchni. Pan Piotr bacznie obserwuje naszą pracę, a efekt końcowy jest co najmniej zadowalający. Miło jest popatrzeć na radość w oczach 87-letniego staruszka, gdy nasza barć zostaje ukończona. Póki nie zostanie wciągnięta na drzewo, będzie przykryta dachem wykonanym z trzciny. Druga kłoda bartna, która stoi nieopodal domu pana Piotra, zostaje oczyszczona, brakuje nam czasu, aby wykonać do niej daszek i przetoczyć ją w bardziej dogodne miejsce - to zrobimy przy kolejnej wizycie.
![]() |
| Pierwsza kłoda bartna |
sobota, 10 sierpnia 2013
04-10.08.2013 Białoruś
W niedzielę, 4 sierpnia, wraz z żoną i córką wyjechaliśmy w długo oczekiwaną podróż na Białoruś. Oprócz spotkań z mieszkającymi tam przyjaciółmi i odpoczynku w pięknych plenerach Grodzieńszczyzny i Polesia w planie mieliśmy również wyjazd do bartnika z Pietrykowa, pana Anatola Ch. Niestety nie dysponowałem adresem pana Anatola, po przyjeździe do Pietrykowa skierowaliśmy się do miejscowej parafii, wypytując tam, czy ksiądz nie zna go przypadkiem. Po kilku telefonach lokalny bartnik zostaje namierzony. Udajemy się do niego o godzinie 14.00. Przez prawie 3 godziny opowiada nam o swoim hobby i odpowiada na nasze pytania odnośnie wykonywania kłód, ich lokalizowania i pracy z pszczołami. Najważniejsze informacje jakie pan Anatol nam przekazał dotyczyły zawieszania kłód - kłoda nie może przylegać na całej swej długości do drzewa ponieważ zalezą tam mrówki, warto też wyciąć dodatkowy otwór od góry co pozwala na podbieranie miodu bez konieczności zrywania plastrów. Otwór bartny powinien być zawsze przykryty dodatkową deską - śniotem. Na marginesie dodam, że z opisów wynika, że na Polesiu kłody i barcie bezśniotowe nie były wcale używane, w innych regionach dawnej Rzeczpospolitej, nawet w pobliskiej Puszczy Białowieskiej i w okolicach Grodna, spotykało się obie wersje.
sobota, 3 sierpnia 2013
Posejnele, pierwsza wizyta u pana Sz.
Jakiś czas temu od znajomego dostałem informację, że pod Gibami mieszka starszy pan, który kiedyś, w zamierzchłych czasach, zajmował się bartnictwem: pan Piotr Sz. Pan Piotr mieszka w pozostałościach po rodzinnym folwarku - dwór został spalony przez Niemców w 1939 roku. Jeszcze przed wojną działała przy dworze pasieka. Pszczoły były trzymane w ulach warszawskich starego typu - ocieplanych torfem, ciężkich i o niewielkiej pojemności. Ich pozostałości niszczeją na skraju drogi w lipowym zagajniku oraz są rozrzucone po starym sadzie, zajmującym powierzchnię co najmniej kilku hektarów. Między nimi ustawiona była jedna kłoda bartna, nieużywana od ponad 20 lat. Pan Piotr zgodził się użyczyć mi kłodę oraz udostępnił pień do wykonania kolejnej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



