niedziela, 23 marca 2014

Pierwsze testy leziwa.

Panie i Panowie, leziwo jednak działa! Przy pierwszym wyjściu udało się wspiąć na wysokość około 4 m, założyć stanowisko z leżaja, opuścić się na ziemię oraz ściągnąć z ziemi pozostawione na drzewie leżajo. Moje barcie zaczynają się na wysokości 6 m, więc aby swobodnie przy nich pracować należy wspiąć się na wysokość co najmniej 8 m, aby założyć stanowisko z leżaja i opuścić się na wysokość barci. Wynik może nie zachwyca, ale jestem dumny z mojego osiągnięcia! Jak to mawiają: nie od razu Kraków zbudowano - za każdym kolejnym wyjściem będę próbował wspiąć się wyżej i osiągnąć większą wydajność i wprawę w posługiwaniu się tym sprzętem - bo wiele jeszcze trzeba się nauczyć zanim bez obaw bedę mógł się nim posługiwać. Jak już mniej więcej opanuję technikę wchodzenia na drzewa nie omieszkam wykonać i opublikować filmu instruktażowego. Ale na razie muszą wystarczyć zdjęcia. 

Zwijamy leziwo i idziemy do lasu...


Wspinamy się...


 
i jeszcze trochę się wspinamy...

Zakładamy stanowisko z leżaja.

Wciągamy ławeczkę

Ławeczkę przekładamy przez leżajo, następnie przez głowę i siadamy

Teraz wystarczy opuścić się nieco w dół i zblokować linę o hak kluczki


A tak to wygląda z nico dalszej perspektywy, aż strach się bać - tak wysoko




   

czwartek, 13 marca 2014

Leziwo, część druga

Leziwo nareszcie jest gotowe i mogę je zaprezentować szerszej publiczności. Drewniane elementy, czyli kluczkę i ławeczkę, wykonał pan Tadeusz M. z Głębokiego Brodu na podstawie dostarczonych przeze mnie zdjęć, grafik i opisu. Wzorowałem się na opisach zamieszczonych w książce J.J. Karpińskiego "Ślady dawnego bartnictwa puszczańskiego na terenie Białowieskiego Parku Narodowego", Kraków 1948. Kluczka wykonana jest z kawałka dębiny, niestety drewno nie było sezonowane i zaczęło lekko pękać; ten element po pierwszych próbach będzie wymagał wymiany. Ławeczka wykonana jest z drewna brzozowego, sezonowanego kilka lat. W weekend odbędą się pierwsze testy, jeśli upadki nie będą zbyt dotkliwe to na początku przyszłego tygodnia będzie można się spodziewać relacji z włażenia na drzewa za jego pomocą.


Leziwo w całej okazałości

Ławeczka wykonana z brzozy

Kluczka (albo koziołek) wykonana z gałęzi dębowej



wtorek, 11 marca 2014

Dębowe wzgórze

Trafiłem na to miejsce w zasadzie wcale nie przypadkowo, naprowadził mnie na nie pan Piotr Sz. z Posejneli, o którym wcześniej już wspominałem. Szukałem w okolicy nie tyle śladów bartnictwa, bo tego się już u nas nie znajdzie, ale starych uli kłodowych. Na "Dębowe Wzgórze" zajechaliśmy w końcu grudnia wraz z żoną Honoratą, córką Hanią i panem Sławomirem, do którego to miejsce należy. Niestety w tamtym dniu nie miałem z sobą aparatu. Postanowiłem wrócić tam przy najbliższej okazji i sprzyjającej pogodzie, aby uwiecznić na zdjęciach może już ostanie kłody z puszczy augustowskiej. Na posesji znajduje się obecnie 19 uli kłodowych, większość w dość zaawansowanym stadium rozkładu. Te, które były w lepszym stanie - jeśli dobrze pamiętam to było ich 6 sztuk - pan Sławomir oddał w połowie zeszłego roku do Muzeum Kurpiowskiego pod Nowogrodem Łomżyńskim. Dodam na marginesie, że znajdują się tam bogate zbiory dotyczące bartnictwa, a z terenów Kurpiowszczyzny do naszych czasów zachowały się też księgi sądów bartnych z XVII i XVIII wieku, będące bogatym źródłem wiedzy na temat życia i pracy bartników. 
Kłody są poustawiane w grupach po kilka sztuk, część z nich stoi samotnie w cieniu drzew. Wszystkie są zabezpieczone od góry kawałkiem blachy, jednak stojąc bezpośrednio na ziemi niszczeją od dołu. Jeśli chodzi o ich wykonanie, większość zrobiona jest w ten sam sposób: podłoże i głowa otworu bartnego rozchodzą się ukośnie ku plecom barci. Tylko jedna z zachowanych kłód posiada dodatkowe oko wykonane w sęku. W niektórych z nich widać jeszcze ślady woskowiny. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.


















Dodatkowe oko dla pszczół zabite kołkiem.
Pozostałości po izolacji termicznej.

Zbliżenie na wnętrze jednej z kłód.




poniedziałek, 3 marca 2014

Dzianie barci

Weekend  w całości minął mi na dzianiu barci. W sobotę kończyliśmy z Danielem barć w dębie w okolicy Głębokiego Brodu. Do pracy w dębie nad Czarną Hańczą trzeba będzie jeszcze wrócić zanim zamieszka w nim pierwsza pszczela rodzina. Natomiast w niedziele udało nam się wykonać od początku do końca barć w sośnie.
Miejsce i drzewo obejrzeliśmy wraz z Pawłem i Danielem w sobotę tuż przed zmrokiem. Miejsce, o którym już wspominałem na blogu, znajduje się w odległości około 4 km na wschód od miejscowości Frącki. Do najbliższych zabudowań lub pól uprawnych jest również około 4 km. Na skraju wyrębu zostawiono kilka starych sosen (około 160-letnich) stanowiących tzw. kępę ekologiczną. W jednej z nich zlokalizowałem swoją barć. 

Na początek krótka informacja o wybranym drzewie. Rośnie ono na skraju wycinki, jest odsłonięte od południa i wschodu. Koronę ma gruszowatą, korę płytko spękaną. Pierwsze sęki znajdują się na wysokości ponad 12 m. Drzewo jest lekko pochylone na południowy wschód. Obwód na wysokości 1,3 m wynosi 215 cm.

Do pracy przystąpiliśmy wraz z Danielem o godzinie 8.30 rano, zaczynając oczywiście od rozstawienia i zabezpieczenia rusztowania. Kilka minut po 9.00 dołączył do nas Paweł i zabraliśmy się za właściwą robotę.

Rusztowanie gotowe do pracy. Sprzęt wraz z samochodem do jego transportowania został mi użyczony przez firmę Buk Konstrukcje z Augustowa www.bukkonstrukcje.pl

Komora bartna, którą wykonaliśmy zaczyna się na wysokości nieco ponad 6 m. Długa jest na 90 cm, szeroka na 10 cm  i głęboka na 28 cm. Właściwą pracę zaczynamy od wyznaczenie pionu i ścian barci za pomocą obciążonego sznurka przybitego do drzewa.

Wyznaczanie krawędzi zewnętrznych otworu bartnego.

Następnie wykonujemy podłużne nacięcia piłą spalinową na głębokość 25-26 cm. Kolejne cięcie wykonywane jest poprzecznie na spodzie barci, na głowie - czyli przy górnej krawędzi - oraz mniej wiecej na środku. Spód barci powinien być lekko skośny w stronę wyjścia, dlatego dolne cięcie należy wykonać pod niewielkim kątem.


Wycinanie spodu barci.

Kolejny krok to wyłamanie powstałych w wyniku cięć desek.

Otwór bartny po wyłamaniu ...


... desek.
 Po takim przygotowaniu można było przystąpić do poszerzenia otworu bartnego na boki za pomocą pieśni oraz do wygładzenia pleców barci cieślicą, czyli siekierką rurową.

Poszerzenie otworu bartnego za pomocą pieśni

Równanie pleców barci cieślicą.

Komora bartna zaczyna powoli nadawać się do zasiedlenia. Pozostaje jeszcze wykonać skos w górnej części barci, zwanej głową. Jest to naprawdę męczące, ponieważ trzeba operować pieśnią ważącą ponad 4 kg, trzymając ją ponad swoją głową.


Prawie skończona komora bartna.

Ostatnim elementem jest wykonanie zatworu, czyli grubej deski wpasowywanej w otwór bartny celem jego zamknięcia. Zatwór wykonujemy dwuczęściowy, w każdej części wycinając wloty dla pszczół. Górna cześć zostaje wpasowana i zostawiona w barci, dolna wstawiona do środka.


Wpasowanie zatworu wymaga precyzji i wytrwałości.

W tak zwanym międzyczasie z pośredniej platformy rusztowania wykonuję ciosno, czyli znamiono bartne. Jest to symbol, którym bartnik posługiwał się do oznakowania swoich barci.
 
Na wysokości około 3 m. znajduje się ciosno, czyli znamiono bartne

W pracy oprócz mnie uczestniczyli:
Paweł Płoński i Daniel Czapliński.
Chłopakom bardzo dziękuję za pomoc!


Jeśli chodzi o powyższą barć to praktycznie jest ona gotowa na przyjęcie pszczół. W maju wdrapię się na drzewo, aby wpasować dolną część zatworu oraz zaczepić fragment plastra z miodem na zachętę dla przyszłych gospodarzy. Do tego czasu mam nadzieję, że uda mi się opanować technikę włażenia na drzewo za pomocą leziwa oraz, że uda mi się wykonać jeszcze jedną czy 2 takich barci w okolicy.



 Barć powstała na terenie Nadleśnictwa Głęboki Bród, Leśnictwo Ostęp.


Rusztowanie i auto do jego transportu zostało użyczone w tym szczytnym celu przez firmę Buk Konstrukcje z Augustowa www.bukkonstrukcje.pl. W związku z czym składam serdeczne podziękowania dla pana Jana Bukłaho