czwartek, 30 października 2014

Barciowisko 2014

30.10.2014 dziś odbyło się w Augustowie Barciowisko 2014.

Impreza została przygotowana przez Nadleśnictwo Augustów w błyskawicznym tempie, bo zaledwie w przeciągu 2 tygodni, od pomysłu po realizację. A jeszcze w zeszłym tygodniu, w kontekście Barciowiska pojawiały się 3 różne daty i odmienne koncepcje na przeprowadzenie tego wydarzenia. W każdym razie, organizatorom należą się brawa za sprawną organizację. Muszę powiedzieć, że sceptycznie podchodziłem do samej formy imprezy w postaci konkursu dziania kłód, na wykonanie których zespoły 2-osobowe miały zaledwie 3 godziny. Kłody były jednak nacięte w sposób bardzo profesjonalny, tak że zostawało wybrać drewno na odpowiednią głębokość, wykończyć ściany, wpasować oczkas i zawór oraz porobić poprzeczki. No i większości z 9 drużyn udało się tego dokonać. Zamiast rywalizować, namówiłem kilka znanych mi osób do wystartowania w konkursie i tak zgłosiliśmy 4 teamy: Krzysztof Kaszuba + Piotr M., Paweł Bielawski ze swoim tatą, Kamil Szałwiński z kolegą oraz Paweł Kotwica i ja. Oprócz naszych zespołów, wystartowały: 2 zgłoszone przez leśników, 2 zgłoszone przez pszczelarzy z Augustowskiego Koła Polskiego Związku Pszczelarzy: Wiesław Dobrowolski w parze z Józefem Słomskim oraz Edward Szymkuć z Mirosławem Mrozem. Swoją kodę dłubał też... ksiądz proboszcz Wojciech Kalinowski z parafii na Borkach w Augustowie wraz z pomocnikiem - jednym z parafian.
Moim celem w tym konkursie była pomoc w "start upie" dla początkujących bartników, mieszkańców naszego miasta. Zamiast zajmować się naszą kłodą sporo czasu poświęciłem na konsultacje i pomoc zespołom, ponieważ Barciowisko było doskonałą okazją do wyciągnięcia z domów wszystkich zainteresowanych bartnictwem, a niezmotywowanych na tyle, aby podjąć samemu działania.
Kłody po wykończeniu zostaną przekazane uczestnikom i wciągnięte na terenie Nadleśnictwa Augustów. Więc opiekę nad nimi obejmą ich wykonawcy! Także na wiosnę trzeba będzie zorganizować imprezy w mniejszym gronie i powciągać barcie na drzewa. W ten sposób w przyszłym sezonie przybędzie nam 7 nowych bartników:) 



Kłoda wykonana przez księdza proboszcza Wojciecha Kalinowskiego zawiśnie przy kościele w dzielnicy  Borki w Augustowie

Paweł Bielawski, ta kłoda zawiśnie w okolicy Studzienicznej

Adam Korzeniewski, zwycięzca tego konkursu

Kamil Szałwiński wraz z kolegą  - najmłodszy zespół zawodów

Pszczelarz przy pracy

Praca wre

Krzysiek Kaszuba pracował wraz z leśniczym Piotrem M, ta kłoda zawiśnie w pobliżu Krasnoborek nad Biebrzą

Paweł Kotwica, z którym wystąpiłem w drużynie. Jego kłoda zawiśnie w lesie nieopodal dzielnicy Lipowiec

O 13.15 kłody były gotowe i imprezę można było zamknąć









środa, 22 października 2014

Ogacanie - praktyka


A jak się zabrać za ogacanie? Generalnie to całkiem prosta sprawa, choć - jak wszystko przy barciach - wymagająca czasu i wdrapania się na drzewo. Jeśli nasza barć jest  bezśniotowa, czyli nie zakryliśmy zatworu płaską podłużną deską zawieszoną na dwóch kołkach nad i pod zatworem, to należy teraz wbić cztery kołki mniej więcej tak, jak pokazuje poniższe zdjęcie. Wbijanie kołeczków nawet w chłodny dzień  spowoduje, że pszczoły wylecą bronić gniazda przed potencjalnym zagrożeniem. Jeśli mamy do czynienia z pszczołą augustowską lepiej zawczasu wdziać kombinezon dla swojego bezpieczeństwa.

Pierwszy etap: wbijanie kołków i oplatanie sznurkiem


Następnie pomiędzy kołkami prowadzimy sznurek, aby połączyć wszystkie boki i przekątne powstałego prostokąta. Pod tak powstałą siatkę wkładamy przycięte na odpowiednią długość gałęzie świerkowe.

Barć gotowa na zimę


Ten manewr również raczej pszczółkom się nie spodoba. Poniżej widać jak obsiadają wloty, by bronić dostępu do gniazda.


Obrona




Atakujące pszczoły skutecznie utrudniają pracę przy ogacaniu


Prace przy olejnej barci zakończone









środa, 15 października 2014

Ogacanie

Połowa października, 17 stopni ciepła i pszczółki w barciach nad Czarną Hańczą latają jak w amoku. Zastanawia mnie co teraz mogą zbierać. Nawłoci w naszych okolicach nie ma, a wrzosy już przekwitły. Może latają do wsi na rabunek? Albo co bardziej prawdopodobne - po spadź. Zdaje się to już ostatnie tak ciepłe dnie w tym roku i pszczoły zbierają ostatnie zapasy przed zimą tym samym bartniczy rok dobiega końca. W najbliższy weekend została ostatnia czynność do wykonania z barciami - ogacenie. Polega na zabezpieczeniu zatoru gałęziami świerkowymi lub innymi celem dodatkowego docieplenia i co bardziej istotne ochrony przed szkodnikami bartnymi jakimi są dzięcioły. Zabieg ten był znany i stosowany niemal na całym obszarze występowania bartnictwa od Uralu po Łabę, choć uważam, że w naszym klimacie bardziej służy zabezpieczeniu przed dzięciołami niż ociepleniu gniazda na zimę. Ptaki te rozdziobują barcie zazwyczaj na przełomie października i listopada aby wyjadać pszczoły. A robią to oczywiście w najcięższym miejscu czyli na zatorze lub tuż przy jego krawędzi.


Ogacona barć bezśniotowa.


sobota, 4 października 2014

Intruzi!

Jesień, przy barciach coraz mniej pracy. W tym roku zostało jeszcze ogacenie barci, czyli docieplenie gniazd na zimę. Jak na razie jedyne co zrobiłem, to ograniczyłem wymiar gniazda oraz pozalepiałem gliną część szczelin w zatworach. Więc już do każdej z nich zajrzałem powiedzieć moim pszczółkom dobranoc, a praca jaka mi została, będzie wykonana bez kolejnego otwierania kłód i barci.
Właśnie przy ostatnim otwieraniu barci w dębie natknąłem się na intruzów. Jedyna szczelina w zatorze była równo obsadzona pszczołami, co wzbudziło moje zainteresowanie. Po otwarciu barci na jej stopach (czyli podłodze) leżało sporo martwych pszczół, a pomiędzy nimi trzy szerszenie, w tym jeden obsadzony szczelnie przez pszczoły, jeszcze niezupełnie martwy. Zwycięstwo było okupione dość sporymi stratami własnymi. Jak przebiegał atak można się tylko domyślać, zapewne przeprowadzony był w większej liczbie niż tylko trzech osobników. Część pszczół, po dostaniu się pierwszych intruzów, obsiadła szczelnie wlot barci, aby nie wpuścić kolejnych, a inne zajęły się gośćmi. Walka pszczół z szerszeniami jest bardzo nierówna ze względu na dysproporcje wielkości - szerszenie są 3-4 razy większe od pszczoły. Poza tym szerszenie oprócz żądła posiadają mocne żuwaczki, zdolne do przegryzienia innego owada wpół czy do okorowania młodego drzewa. Właśnie w ten sposób zbierają budulec na swoje gniazda. Pszczoły, aby pokonać szerszenie, starają się obsiąść je tak szczelnie, by następnie przez własny ruch i izolację podnieść temperaturę ich ciała o kilka stopi, na co szerszenie są bardzo wrażliwe. Nie jest to więc epicki pojedynek Dawida z Goliatem, ale zasypanie przeciwnika bezbronną masą.  



Jakość zdjęcia słaba, ale skala problemu widoczna